Justine:

Tak to mój dom. Żaden z wygnanych nie jest na tyle inteligenty, żeby znaleźć to miejsce. Odziedziczyłam je po rodzicach. Moja mama po urodzeniu mnie podjęła decyzję aby odejść. Tata zrobił to samo. Chcieli abym miała własny wybór, dlatego przekazali mnie pod opiekę innym aniołom. Oni mnie nie rozumieli. Gdy miałam 16 lat dostałam list. W jego treści były zawarte informacje o moich prawdziwych rodzicach. Było tam napisane, że naruszyli barierę i musieli zginąć. Nie dotknęło mnie to aż tak bardzo, ale ucieszyłam się gdy przeczytałam, że zostawili mi swoją kryjówkę na Ziemi, gdybym postanowiła odejść. Skorzystałam z tej okazji i tydzień po otrzymaniu listu odeszłam z Nieba. W ten sposób zostałam upadłym aniołem. Mam już 19 lat i dobrze sobie radzę jako upadła. Dziś był pierwszy raz kiedy jeden z wygnanych natrafił na mój ślad. Jestem Justine. Wolny czas spędzam przeważnie między ludźmi. Lubię ich towarzystwo. Mimo iż wspomniałam wcześniej, że myśli mają inne. Najlepsze jest to, że nikt z nich nie wiem kim jestem i kim byłam. Po prostu traktują mnie jak jedną z nich. Chciałabym znaleźć innych upadłych i żyć w grupie z osobami z którymi mogłabym być szczera, ale to raczej nie możliwe, ponieważ na chwilę obecną upadłych jest chyba znacznie mniej niż było wcześniej. Już przyzwyczaiłam się do tego, że muszę udawać osobę którą nie jestem. Jest godzina 4:00. Za cztery godziny muszę być w pracy. Tak musimy pracować w ludzkim świcie aby przeżyć. Ja pracuję jako dziennikarka w gazecie Kerrang! Nie przeprowadzam wywiadów i nie robię zdjęć. Pisze artykuły z materiałów które otrzymam. Ja sama nie szukam tematów ani sensacji. Nie chcę się wychylać. Te cztery godziny pozostawię na sen. Nie mam ochoty, żeby w pracy wyglądać jak zombie. Weszłam do sypialni. Nastawiłam jeszcze budzik na 7:00 i położyłam się na łóżku. Od razu zasnęłam.
W tym samym czasie. Diana:
Głośna muzyka doprowadzała mnie do szału. Piłam już chyba czwartego drinka. Moje koleżanki pewnie już są w pokojach dyskotekowych z nowo poznanymi kolegami. Dobra, nie będę tutaj stała jak jakiś forever alone. Wypatrzyłam jakiegoś dosyć przystojnego szatyna. Wydawał się być na wpół trzeźwy. Podeszłam do niego, uśmiechnęłam się zalotnie i pociągnęłam za koszulkę na parkiet. On się tylko uśmiechnął i objął mnie w talii. Zaczęłam poruszać się w rytm piosenki. Jego ręce z talii zaczęły przesuwać się coraz niżej. Złapał mnie za tyłek, przysunął do siebie i zaczął całować moją szyję. O nie! Tak to nie będziemy się bawić! Spróbowałam go odepchnąć normalną siłą.- No co jest? Nie podoba się? - Wymruczał mi do ucha.
- Odczep się po dobroci. - Warknęłam do niego.
- A jak nie? - Znacząco popatrzył mi w oczy.
- To to! - Użyłam całej swojej siły i go odepchnęłam. Poleciał aż pod sam bar i uderzył w niego głową. Wstał powoli i patrzył się na mnie ze strachem. Ja uśmiechnęłam się kpiąco i spojrzałam na niego z wyższością. W takiej postawie opuściłam klub. Cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Było ciemno. A jeżeli któryś z wygnanych widział tą akcję? Już po mnie. Oddaliłam się od klubu w stronę parku. Usłyszałam jakieś kroki za mną. Obróciłam się ale nic nie zobaczyłam. Przyspieszyłam kroku. Niestety wysokie obcasy uniemożliwiały mi bieg. Krążyłam po całym parku. Na wszelki wypadek gdyby to był jednak wygnaniec, jeżeli byłby to człowiek to nie mam się czego bać. Spokojnie sobie z nim poradzę. Ludzie przecież są od nas słabsi. Heh...nas. Czasami czuję się jak jedyna upadła ale wiem, że na pewno gdzieś tutaj jeszcze są inni, tylko po prostu jest ich mniej. Ja jestem Diana. Mam 20 lat. Pewnie jak już zauważyliście lubię imprezy. Ludzie nie wiedzą kim jestem i to jest bardzo pożyteczne. Ten strach i zdziwienie w ludzkich oczach kiedy pokażesz jakąś nadludzką zdolność jest niesamowity.Oczywiście nie chodzi mi tutaj o czary. Nie. Nie mam najmniejszej ochoty na naruszenie bariery. Chciałabym jeszcze trochę pożyć. Słońce już wzeszło więc na spokojnie mogę wrócić do domu. Mieszkam w mieszkaniu w bloku. Nie miałam pomysłu na zabezpieczenia przed wygnanymi i tak nie wiedzą, że to akurat ja jestem jedną z upadłych. A tak a propos tych upadłych fajnie by było żyć w grupie. Miałabym z kim szczerze porozmawiać i nie musiałabym się ukrywać ze swoimi zdolnościami. Jestem już w swoim mieszkaniu. Jest godzina 5:00. Restaurację otwierają o 10:00 więc mam pięć godzin snu. Tak owszem pracuję jako kelnerka w restauracji. Nie zastanawiając się wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.
Dzień następny. Alice:
Obudził mnie budzik. Niechętnie wstałam i podeszłam do szafy, bo przecież w piżamie do pracy nie pójdę. Pracuję jako kasjerka w sklepie. A co do szafy to wybrałam z niej toUbrałam się i spokojnie poszłam do kuchni. Zjadłam śniadanie, wzięłam torebkę i poszłam na przystanek. Miałam wrażenie jakby ktoś mnie śledził. To nie mógł być nikt z wygnanych bo już bym dawno słyszała przeraźliwy wrzask i zobaczyła tylko popiół za sobą. Na przystanku autobusowym byłam sama ale nadal czułam na sobie czyjś wzrok. Gdy się rozglądałam to nikogo wokół mnie nie było. Mimo iż jestem upadłą i mam wyostrzone zmysły to i tak się trochę boję. Nadjechał autobus. Wsiadłam do niego. Gdy odjechaliśmy kawałek od przystanku poczucie śledzonym zniknęło. Ten ktoś najwyraźniej nie chciał się ujawniać. Wysiadłam z pojazdu i skierowałam się w stronę sklepu. Znowu czułam na sobie spojrzenia ale tutaj już było tłoczniej. Weszłam do sklepu, przywitałam się z szefową i zajęłam swoje stanowisko. Dziś jak co rano jest duży ruch w sklepie, bo ludzie kupują świeże produkty. Po uporaniu się ze wszystkimi klientami miałam chwilę dla siebie. To znaczy na poczytanie jakiejś gazety za ladą czy coś podobnego. Sięgnęłam po gazetę którą tu ostatnio zostawiłam. Zaczęłam ją przeglądać ale za nic nie mogłam się skupić. Czułam, że ktoś mnie obserwuje. Rozejrzałam się po sklepie i nic. Dziwne. Po pracy postanowiłam pójść na zakupy. Nie zważałam już na to uczucie. Przecież jak to człowiek to mi nic nie zrobi prędzej ja jemu. Kupiłam jakieś małe drobiazgi. Gdy wyszłam z galerii było już ciemno. No ładnie nie sądziłam, że tyle czasu tam spędziłam i na dodatek odjechał mi mój ostatni autobus. Czyli powrót na nogach. Szłam spokojnie chodnikiem. Tym razem usłyszałam kroki za mną nie odwróciłam się. Jakby to był wygnany to był daleko za mną i gdyby zobaczył jak się odwracam wiedziałby, że mam dobry słuch i by się zorientował, że jestem upadłym aniołem. Niektórzy wątpią w inteligencję wygnańców ale ja nie. Ostrożności nigdy za wiele. Chodziłam przez całą noc po mieście, żeby tylko znudzić tego ktosia i żeby sobie odpuścił. Słońce już wyszło więc bez obaw mogę wrócić do domu. A tak na marginesie to jestem Alice i mam 20 lat. Jestem trochę przewrażliwiona i nieśmiała ale myślę, że z czasem mi przejdzie. Podeszłam pod moją klatkę i doczłapałam się schodami na czwarte piętro. Naprawdę tak trudno było zamontować windę. Weszłam do mieszkania, rzuciłam torby w kąt i wyłożyłam się na łóżku. Dobrze, że dzisiaj mam wolne. Bez zastanowienia udałam się do krainy morfeusza.
W tym samym czasie. Destiny:
Szłam ulicą do szkoły. Tak niestety ja tam jeszcze muszę chodzić. Nazywam się Destiny i mam 16 lat. Pewnie zastanawiacie się jak zostałam upadłą. No cóż ja się taka urodziłam. Moi rodzice odeszli gdy mnie nie było jeszcze w planach. Byli w sobie zakochani i z miłości robili dla siebie nawzajem wszystko. Gdy moja mama była w ciąży zachciało się moim rodzicom magi. Tak, naruszyli barierę. Strażnicy byli jednak tak łaskawi, że oszczędzili ich aż do momentu porodu. Gdy ja pojawiłam się na świecie ich zabili. Obecnie mieszkam w domu dziecka. Przez te wszystkie lata nikt nie chciał mnie zaadoptować. Wszyscy uważali, że jestem nieśmiała i dziwna. Ale ja się bałam ludzi. Z czasem mi przeszło ale kto teraz zaadoptuje szesnastolatkę? Obecnie czekam na osiemnaste urodziny i się wynoszę z tego miejsca. Jestem na terenie szkoły. Wydawało mi się, że ktoś mnie obserwuje z za rogu szkoły. Szłam w tamtą stronę aby się upewnić, ale usłyszałam dzwonek. Darowałam sobie i poszłam na lekcję. Dzień w szkole minął bardzo szybko. Jestem już po lekcjach i nadal mam wrażenie jakby mnie ktoś śledził. Skręciłam w ślepą uliczkę i schowałam się za kartonami. Czekałam aż ten ktoś się pokaże. Za rogu wyłonił się młody mężczyzna. Miał długie, czarne włosy przewiązane chustą tak jak wiąże się na głowie bandanę. Był ubrany w skórzane, obcisłe spodnie w niektórych miejscach miały przypięte agrafki. Miał również wy ćwiekowany pas. Górna część garderoby składała się jedynie z kamizelki powybijanej ćwiekami. Na rękach miał czarne rękawiczki bez palców. Jego ręce były czarne a na twarzy miał dosyć oryginalny makijaż. Rozglądał się uważnie jakby czegoś szukał. No tak śledził mnie. Ale po co? Postanowiłam wyjść. Chłopak gdy tylko mnie zobaczył chciał uciec, ale ja do niego podbiegłam i przycisnęłam do ściany. Musiało to komicznie wyglądać ponieważ on był ode mnie dużo wyższy.- Po co mnie śledziłeś? - Zapytałam z grobową miną.
- Nie śledziłem cię. Ja tylko cię obserwowałem. - Powiedział zakłopotany.
- Że co? Po co? - Mówiłam gdy już go puściłam.
- Ponieważ kiedyś natrafiłem na ciebie i zaintrygowały mnie twoje zdolności. - Uciekał od mojego wzroku. Wystraszyłam się jego słów.
- Ale co konkretnie widziałeś? - Zapytałam ze strachem w oczach.
- Twoją szybkość i siłę a dziś się to potwierdziło. - Boże. Ale chwila skąd on może wiedzieć o upadłych. To tylko człowiek. - Jesteś upadłą prawda? - Cholera. On czyta w myślach? Dobra Destiny skup się, wyplątasz się z tego.
- Że niby kim?...Upadłą?...Nieee. - Tak udawanie idiotki to chyba jedyny sposób w moim wykonaniu.
- Nie bój się. Spokojnie. Ja też jestem upadłym. - Moja reakcja to faceplam.
- Naprawdę?
- Tak, myślisz, że normalny człowiek by tak wyglądał. - No trochę w tym racji miał, ale nie całkiem. Ja tak nie wyglądam choć upadłą jestem, ale to dlatego ponieważ chcę się dopasować do ludzi. - A tak w ogóle to jestem Andy. - Podał mi dłoń.
- Destiny. - Uścisnęłam jego dłoń.
- Dasz się odprowadzić do domu? - Zapytał z nadzieją.
- Pewnie. - Zgodziłam się. Wydaje się całkiem w porządku. Jestem ciekawa jak to jest spędzać czas z kimś podobnym do ciebie. Gdy wracaliśmy rozmawialiśmy na temat w jaki sposób zostaliśmy upadłymi, na temat wygnańców, na temat ludzi, aniołów. Rozmawialiśmy na tematy na które z człowiekiem nie porozmawiasz.
Czas ten sam. Roxana:s
Wyszykowana skierowałam się w stronę mojej pracy. A pracuję w firmie projektującej ubrania. Tak, jestem projektantką, a owa firma nazywa się Medstyle (od autora: w "młodości" naoglądałam się nickelodeon, a szczególnie serialu pt. "True Jackson" więc stąd ta nazwa. ;p To były takie słowa wyjaśnienia ;p)Przez całą drogę czułam się śledzona. Po przekroczeniu progu firmy to uczucie znikło. Przywitałam się z recepcjonistom, moją asystentką i poszłam do swojego biura. Dziś miałam się zająć projektem sukni. W sumie to sam projekt już mam tylko trzeba to jeszcze uszyć. Poprosiłam asystentkę o materiały i nitki. Po otrzymaniu ich zasiadłam do maszyny i zaczęłam. Cały projekt wyglądał tak:
( od autora: to jest przypadkowe znalezione zdjęcie. ) Tworzenie tej sukni zajęło mi cały dzień i nawet nie skończyłam. Zostawiłam wszystko tak jak jest by później móc się szybciej odnaleźć. Pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam do domu okrężną drogą. Cóż to nie był dobry pomysł, ponieważ faktycznie mnie ktoś śledził. To na pewno nie wygnaniec. Na pewno. Odwróciłam się ale za mną nic nie było. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam dalej. Ja to się nawet chyba nie przedstawiłam. Mam na imię Roxana i mam 23 lata. Wiem stara jestem. Boże na serio ktoś mnie śledzi. Weszłam do małego lasku i schowałam się za jedno z drzew. Wychyliłam leciutko głowę tak by mnie nikt nie zobaczył. Po chwili ujrzałam wysokiego mężczyznę. Miał długie, czarne włosy, dosyć ostry makijaż. Był całkiem przystojny. Przez głowę miał przewiązaną czarną bandankę. Ubrany był w skórzaną kurtkę i czarne rurki. Chyba mnie zauważył bo zaczął się wycofywać.
- Nie czekaj! - Wybiegłam za drzewa i krzyknęłam.
- Coś się stało? - Zapytał z troską.
- Nie tylko chciałam wiedzieć dlaczego mnie śledziłeś? - Zapytałam z nadzieją, że mi odpowie.
- Ja po prostu chciałem cię bliżej poznać. - Odpowiedział zawstydzony.
- To dlaczego nie podszedłeś normalnie jak człowiek i nie porozmawiałeś ze mną?
- Po pierwsze to się bałem a po drugie to problem w tym, że ja nie jestem człowiekiem. - Drugą część zdania wypowiedział szeptem i spuścił głowę. Czyżbym znalazła kogoś podobnego do mnie?
- Jak nie człowiekiem to kim?
- Upadłym aniołem. - A jednak. Boże nie wierzę w to co się stało. A już traciłam nadzieję, że są inni upadli.
- Nie przejmuj się, ponieważ ja też jestem upadłą. - Uśmiechnęłam się zachęcająco. On odwzajemnił uśmiech. - Jestem Roxana.
- Christian ale możesz mi mówić CC. - Podaliśmy sobie dłonie. CC zaproponował, że mnie odprowadzi. Przystałam na jego propozycję. Maszerowaliśmy rozmawiając na różne tematy. Jeszcze z nikim nie czułam się tak sobą.
Ugh...skończyłam. Nawet nie wiecie jak się męczyłam z tym rozdziałem. Masakra jakaś. Ale jakoś zaczęłam. Mam nadzieję, że się spodoba.
P.s. Do każdego rozdziału będę się starała dodawać jakieś piosenki by się lepiej czytało :)


Jest genialny. Tak trzymaj! Podoba mi się, że na początku przedstawiłaś wszystkich. To na pewno pomoże w dalszym czytaniu *.* Czekam :*
OdpowiedzUsuńDzięki za informację, mam nadzieję, że będziesz to robić dalej ;) ugh. Wiem co to znaczy męczyć się z rozdziałem, ale chyba było warto? Jak dla mnie super <3 Ciekawi bohaterowie i opowiadanie jest takie..inne. Może tylko mi się tak zdaje, ale jest tutaj trochę elementów fantastyki chociażby te anioły :3 Z tym śledzeniem to naprawdę dobra metoda :) sama ją kiedyś wypróbowywałam xD Destiny..ciekawe imię i charakterek. Po pierwszym mogę powiedzieć, że to zapewne ona będzie moją ulubioną bohaterką (no i Andy ale to oczywiste). Czekam i życzę weny :*
OdpowiedzUsuńTo jest genjalne, zajebiste itp. Daj mi znać jak będzie kolejny rozdział :-)
OdpowiedzUsuńZapraszam na rozdział 8 :-)
OdpowiedzUsuńZapraszam na drugi rozdział
OdpowiedzUsuńhttp://neverbackdownbvb.blogspot.com :-)
Rozdział genialny! Fajnie wprowadziłaś nas w uczucia bohaterów, kim są i wgl. Taak ja też się teraz męczyłam z rozdziałem ale myślę że warto było że się tak namęczyłaś bo wyszedł rewelacyjny! Właśnie, właśnie fajny pomysł z tym śledzeniem xD
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na 33 i nie zabijaj ;cc
Świetny rozdział :) Zapraszam do siebie i życzę weny ;)
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny, fajnie, że tak dużo postaci. Sory, że nie napiszę nic więcej, ale nad głową wisi mi pająk wielkości dużego palca u stopy, a ja sram ze strachu (i drę się na niego żeby spierdalał, mądra ja).
OdpowiedzUsuńPisz dalje, bo blog o tej tematyce strasznie mi się podoba.
Zapraszam do siebie na nowy rozdział ;)